czwartek, 10 października 2013

Irish Roses , part 2 - joining the 4 rose motifs

I think pictures say more than words. Anyway:
Make your Rose 1, as written in previous post. Fasten off.

Rose 2
Rounds 1-6  as Rose 1
Round 7:
In first ch4 space work: sc, 3 dc, yarn over hook (as for making dc), pull through 2 loops on hook, insert hook in middle dc of corresponding petal of Rose 1, pull  through all loops on hook, 3 dc, sc
Join next petal in the same manner. Finish Round 7 same as with Rose 1, fasten off.




Rose 3

same as Rose 2, fasten off.



Rose 4
Rounds 1-6 as Rose 1
Round 7: Join first two petals to corresponding petals of Rose 1, join next two petals to corresponding petals of    Rose 3,  finish next four petals as Rose 1.




 Use your quartet of roses as a pretty applique, or make lovely pincushion or a window decoration.
I will post net instruction soon, I hope-but there's a lot of ideas how to make it here. If you want to wait for the rest of my pattern-do not fasten off  :)

Na jagody!!!-czyli phytolacca decandra

Myślałam z początku, że to jakaś straszliwa roślina inwazyjna pochodzaca na ten przykład z Japonii, która za chwilkę zarośnie całą Pennsylwanię i zaatakuje stany ościenne. A tu się okazuje,że to zielsko rodzime, znane już starożytnym Indianom. Po polsku szkarłatka. W mowie potocznej amerykańskiej- pokeberry. Cała roślina jest dość silnie trujaca, zwłaszcza nasionka. Młode jednakowoż pędy można wczesną wiosną spożywać w charakterze szparagów.
Wybrałam się z Drogą Córką na te szkarłatkowe jagody i przyrządziłam z nich bardzo złowrogo wyglądający dekokt. Jednakże bez żadnych zbrodniczych zamiarów, a wręcz przeciwnie!

Te wszystkie krzaki to szkarłatka. Wycinają ją co roku, a ona i tak odrasta.


Rośnie szybko i ma grube, gąbczaste łodygi w kolorze rabarbaru albo i buraków.



Pod takim krzakiem-jak w dżungli!!


Kwiatki i owoce w różnych fazach rozwoju:







Apetyczne, nieprawdaż? Ale tak naprawdę BE!!! ( Choć Indianie preparowali z nich leki na kaszel, gardło i rozmaite wysypki)

O, a takie ma się łąpy po zbiorach:


Phytolakkę wrzuciłąm do gara pełnego octu i poddałąm obróbce cieplnej:


Miałam taką nieciekawie kremową wełnę:


Wrzuciłam ją do gara z goracym bezcukrowym kompocikiem z phytolakki i tam przetrzymałam aż do rana.


Rano przecedziłam na sicie jak spagetti, dokładnie wypłukałam w zimnej wodzie i wysuszyłam na świeżym powietrzu:





O, i proszę jaki ładny gotowy produkcik.